Spektakl "Głosy"

                                 

 

Teatr Krzyk

Głosy

Reżyseria, scenariusz: Marek Kościółek

 

Obsada: Anna Giniewska, Małgorzata Dorenda, Marcin Pławski, Hubert Biczkowski, Bartłomiej Ciosek

Światło: Andrzej Szwaczyk

 

 

Spektakl inspirowany wydarzeniami w toruńskim technikum w roku 2004 (gdzie lekcja języka angielskiego zamieniła się w znęcanie psychiczne i fizyczne nad nauczycielem).

 

Ten spektakl, to nasz pierwszy manifest teatralny. To nasz Głos w sprawie dla nas istotnej, to nasza spowiedź, nasz ból, nasza niemoc, nasz gwałt na sobie, nasza terapia, nasza przestroga. To nasz...Krzyk.

Przenikliwe wyobcowanie społeczne, strach przed życiem, jak nauczyć się kochać, kiedy nikt kochania nie nauczył. Jak zrozumieć, co jest istotą? Jak nauczyć się żyć obok ludzi i z ludźmi? Jak nie wpierdolić się w samogwałt emocjonalny? Jak…?

 

„Spektakl Głosy ma wszystkie cechy zapisu świadomości pokolenia, które właściwie nie wie, jakie jest. Zasłużenie zgarnął wszystkie możliwe nagrody teatralnego offu. Dawno nie widziałem tak autentycznej wypowiedzi pokoleniowej, wściekłości na siebie i świat."

(Łukasz Drewniak, Jacek Sieradzki, "Zobaczone, przegapione", Przekrój nr 31/2006)

 

Spektakl ”Głosy” był nagradzany m.in. na:

II miejsce na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych 2005;

I miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym Barbórka 2005 - Poszukiwanie Alternatywny w Skierniewicach;

I miejsce na Ogólnopolskiej Biesiadzie Teatralnej w Horyńcu Zdroju - 2006

Nagroda specjalna na XXXIV Tyskich Spotkaniach Teatralnych za poruszającą diagnozę współczesności - 2007 r

Grand Prix i Złota Lampa na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym "Naświetlarnia" -  2005;

I miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym w Ostrołęce - 2005 r.

I nagroda na XII Ogólnopolskim Festiwalu Słodkobłękity w Zgierzu w 2006 r.

I miejsce na Przeglądzie Krótkich Form Teatralnych w Szczecinie - 2005;

Nagroda publiczności na Przeglądzie Krótkich Form Teatralnych w Szczecinie;

Nagroda za reżyserię i scenariusz dla Marka Kościółka na PKFT w Szczecinie;

III miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym "Odeon" 2006, Andrychów.

 

III miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Studenckim w Olsztynie -2006

 

Oto kilka recenzji ze spektaklu:

 

Rzadki towar: gniew

Manufaktura z Maszewa, czyli Teatr Krzyk, pokazuje, że dalej można robić przedstawienia w tradycji dawnej alternatywy. I w tamtej stylistyce wypełnionej własną treścią. Teatr prowadzi Marek Kościółek, aktor z goleniowskiej Bramy. Dwa sezony temu z ufarbowanymi na czerwono włosami udawał w Zachodniopomorskiem lidera Ich Troje. Ludzie, nie wiedząc, że to happening, biegli za limuzyną, całowali go po rękach. W postpegeerowskim Maszewie pogrożono mu od razu z parafialnej ambony, bo zaczął niestandardowo pracować z licealistami. Wzięli na warsztat historię pobicia nauczyciela z toruńskiej szkoły. Zamiast rekonstruować zdarzenia, próbowali pokazać przyczyny agresji młodzieży. Zajrzeli w siebie i odnaleźli gniew. Spektakl "Głosy" ma wszystkie cechy zapisu świadomości pokolenia, które właściwie nie wie, jakie jest. Zasłużenie zgarnął wszystkie możliwe nagrody teatralnego offu. Dawno nie widziałem tak autentycznej wypowiedzi pokoleniowej, wściekłości na siebie i świat. No i najładniejszej, delikatnie i mądrze zagranej sceny erotycznej między parą nastolatków.

 

"Zobaczone, przegapione"
Łukasz Drewniak, Jacek Sieradzki
Przekrój nr 31

 

Na scenie w jednej z sal zamku bardzo mocny, ostry, wulgarny spektakl - "Głosy" Teatru Krzyk. Młodzi ludzie mierzą się w nim z tematem, który przeraził polskie społeczeństwo: uczniowie jednej z toruńskich szkół znęcali się nad swoim anglistą, nagrali to na taśmie... - pisze Ewa Obrębowska-Piasecka w Gazecie Wyborczej - Poznań.

Aktorzy stoją obok krzeseł - jak w klasie. Wodzą wzrokiem za niewidzialnym nauczycielem. Dlaczego? - pytają. Dlaczego? - panie profesorze, tato, panie ministrze Giertych, Panie Boże.

A potem odgrywają "sceny z życia". I tego, które toczy się na zewnątrz, i tego wewnętrznego: samotnego, opuszczonego, wylęknionego, przerażonego, niewierzącego we własną wartość, niewidzącego przyszłości, perspektyw, nadziei... To gorzkie sceny. Jak ta, w której chłopak grający agresywnego kibica, wymachującego buńczucznie łańcuchem - nagle zaczyna przesuwać w palcach jego ogniwa i odmawiać różaniec. Nerwowo, drżącym głosem.

To dobry spektakl. Dla nauczycieli i rodziców obowiązkowy. Myślę o nim. Myślę o dorosłych i nastolatkach. O naszym świecie pełnym tłumionych emocji, które wybuchających nagłą, niepohamowaną agresją...

Ale najbardziej o dziewczynce, drobnej, jasnowłosej, może dziewięcioletniej, która siedziała na widowni obok mnie, na podłodze, bardzo blisko tego wszystkiego, co się działo na scenie. Miała przerażone oczy. Jej strach udzielił mi się znacznie bardziej niż gwałtowna ekspresja na scenie. Był prawdziwy. Nieteatralny.

 

"Felieton maltański - Strach większy niż teatr"
Ewa Obrębowska-Piasecka
Gazeta Wyborcza - Poznań nr 155
05-07-2006

Na spektaklu Teatru Krzyk z Maszewa wreszcie miałem poczucie, że jestem na festiwalu teatru alternatywnego. Gdy oglądam spektakle teatrów niezależnych, najmniej uwagi zwracam na wykonanie. Nie interesują mnie wszelkie niedoróbki reżyserskie i aktorskie. Najbardziej liczy się to, co twórcy mają do powiedzenia. Najważniejszy jest ich bunt wobec rzeczywistości - dla e-teatru z XVI Festiwalu Malta w Poznaniu pisze Paweł Sztarbowski.

Dlatego świadomie nie chcę pisać o wartości estetycznej, ale o jakości społecznej i politycznej, o jakości odważnego mówienia o świecie.

Pod tym względem "Głosy" (na zdjęciu) Teatru Krzyk z Maszewa są spektaklem znakomitym i bezkompromisowym. Pokazują młodych ludzi, miotających się w świecie. Nikt im nie chce pomóc. Prośby kierowane kolejno do nauczyciela, ministra Giertycha i Boga pozostają bez odpowiedzi. Łańcuch jest narzędziem przemocy, a na koniec staje się różańcem. Jeden rekwizyt ogrywany na różne sposoby okazuje się metaforą świata wyprutego z moralności. Inspiracją do tego spektaklu były wydarzenia w toruńskim technikum, gdzie uczniowie znęcali się nad nauczycielem języka angielskiego, wyrzucając mu na głowę kosz na śmieci.

To wołanie jest może i naiwne, ale towarzyszy mu niezwykła żarliwość i szczerość młodych aktorów, jaką ostatnio dane mi było widzieć jedynie w "Księdzu Marku" Michała Zadary. "Głosom" brakuje oczywiście profesjonalizmu Starego Teatru, ale to w niczym nie przeszkadza, gdy ze sceny płynie jasny komunikat sprzeciwu. Winni są wszyscy. Być może dlatego spektakl wywołuje protesty i był nawet wyklinany z ambony jako namawiający do grzechu. Najwygodniej schować się za kratą konfesjonału albo patrzeć na świat z wysokości ołtarza niż rzeczywiście mierzyć się z jego problemami. Podobnie jak wygodniej jest ministrowi Giertychowi podawać młodych ludzi do sądu i nasyłać na nich policję niż próbować spokojnie z nimi rozmawiać. Słuchanie rzeczowych argumentów w Polsce stało się niemożliwe, dlatego konieczny okazuje się krzyk. Teatr Krzyk z Maszewa wie o tym najlepiej.

Paweł Sztarbowski (e-teatr)

O tym, że nasza rzeczywistość nie jest najlepszym z możliwych światów, traktowało kilka festiwalowych prezentacji. Jedna z nich to spektakl inspirowany wydarzeniami w toruńskim technikum, gdzie uczniowie znęcali się nad nauczycielem j. angielskiego - Głosy Teatru Krzyk (laureat drugiej nagrody festiwalu).

 

Zespół wykrzyczał zagubienie młodych ludzi w świecie rozchwianych wartości, gdy nie ma skąd czerpać godnych naśladowania wzorców. Scena po scenie widzimy rozczarowanie dostępnymi hierarchiami, autorytetami – rodziną, w której panuje przemoc, szkołą bezradna wobec agresji uczniów, religią niebezpiecznie dryfującą w stronę dewocji, władzą, światem polityki.

Chłopak na scenie mówi: „żadna jednostka nie może istnieć bez systemu wartości”. I retorycznie pyta „skąd go miałem wziąć?, od was, rodziców?”. To świat pełen samotności, w którym nawet miłość podana zostaje w wątpliwość, bo tak trudno jej doświadczyć. Widzimy próby bezsilnej ucieczki z tego świata – bunt, seks, narkotyki, agresję.

W następujących po sobie scenach pojawiają się przed nami kolejne zagubione postaci – ojciec katuje syna, chłopak w dresie, z łańcuchem na szyi, naładowany nienawiścią do wszystkiego i wszystkich, dla którego całym światem jest stadion, dziewczyna opowiadająca o opuszczeniu w domu dziecka, która dusi lalkę łańcuchem.

Przypomniana zostaje znana z mediów scena ataku na nauczyciela. Nie ma tu żadnych niedomówień, żadnego tonowania emocji. Dużo w tym krzyku właśnie, ale wiele też ciekawych inscenizacyjnie scen i przede wszystkim autentyczności …

 

Kwartalnik Kulturalny "Opcje" Śląsk

Dagmara Gumkowska

Rozsiadamy się  w ciepłym świetle świec.

Oglądamy kilka kadrów z życia. Przypatrujemy się wartkiemu reportażowi o codzienności, słuchamy głośnego komentarza – można skandować na stadionie, można krzyczeć z rozpaczy po zdradzie, można (?) wrzeszczeć na nauczyciela, zadając sobie pytanie o własną tożsamość. Czy spektakl jest usprawiedliwieniem dla wydarzeń z toruńskiej szkoły sprzed dwóch lat, które zainspirowały jego powstanie?

 

„Idźcie już sobie”. Na sali śmiech, cichy pomruk skrępowania.

Wygłaszając tekst trudno nie przeoczyć jakiejś drobnej emocji. Tymczasem trochę słodkiego hałasu, trochę hip hopu, rytm wybijany na dżambie, nienachalna muzyczna ilustracja, uwiarygodnia przekaz. W „Głosach” na prawdę słychać słowa. Mocne i autentyczne, faktycznie aktualne, takie, które są dziś na ulicy. Widać, że Krzyk wie, o czym mówi, nie zagłusza tematu pustymi frazami. Głosów trzeba posłuchać.

 

Trudno nie zagłuszyć sensu przesadnym gestem. Gra aktorów nie jest pretensjonalna, dla każdego ruchu można znaleźć uzasadnienie. Rekwizytów jest niewiele – krzesła, łańcuch, lalka. Rekwizytów jest wystarczająco dużo.

 

Trudno mówić o tematach, które porusza Krzyk, tak, by nie stały się kanwą dla telenoweli z misją społeczną czy żenującym instruktażem wychowawczym. Głosom się to udaje – nie oszczędzają widza, nie karmią go słodką papką ułaskawiającą sumienie.

Cios. Nie ma już nic. Zamiast wyciemnienia – w oczach widowni rozlewa się czerwone światło.

Zofia Jakubowska Aktualni? (Teatr Krzyk Głosy)

 

 

 



 

Spektakl ”Głosy” był nagradzany m.in. na:

  • II miejsce na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych 2005;
  • I miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym Barbórka 2005 - Poszukiwanie alternatywny w Skierniewicach;
  • I miejsce na Ogólnopolskiej Biesiadzie Teatralnej w Horyńcu Zdrój;
  • Nagroda specjalna na XXXIV Tyskich Spotkaniach Teatralnych za poruszającą diagnozę współczesności w 2007 r
  • Grand Prix i Złota Lampa na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym "Naświetlania" 2005;
  • I miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym w Ostrołęce - 2005 r.
  • I nagroda na XII Ogólnopolskim Festiwalu Słodkobłękity w Zgierzu w 2006 r.
  • I miejsce na Przeglądzie Krótkich Form Teatralnych w Szczecinie - 2005;
  • Nagroda publiczności na Przeglądzie Krótkich Form Teatralnych w Szczecinie;
  • Nagroda za reżyserię i scenariusz dla Marka Kościółka na PKFT w Szczecinie;
  • III miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym "Odeon" 2006, Andrychów.
  • III miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Studenckim w Olsztynie -2006


Oto kilka recenzji ze spektaklu:

Rzadki towar: gniew
Manufaktura z Maszewa, czyli Teatr Krzyk, pokazuje, że dalej można robić przedstawienia w tradycji dawnej alternatywy. I w tamtej stylistyce wypełnionej własną treścią. Teatr prowadzi Marek Kościółek, aktor z goleniowskiej Bramy. Dwa sezony temu z ufarbowanymi na czerwono włosami udawał w Zachodniopomorskiem lidera Ich Troje. Ludzie, nie wiedząc, że to happening, biegli za limuzyną, całowali go po rękach. W postpegeerowskim Maszewie pogrożono mu od razu z parafialnej ambony, bo zaczął niestandardowo pracować z licealistami. Wzięli na warsztat historię pobicia nauczyciela z toruńskiej szkoły. Zamiast rekonstruować zdarzenia, próbowali pokazać przyczyny agresji młodzieży. Zajrzeli w siebie i odnaleźli gniew. Spektakl "Głosy" ma wszystkie cechy zapisu świadomości pokolenia, które właściwie nie wie, jakie jest. Zasłużenie zgarnął wszystkie możliwe nagrody teatralnego offu. Dawno nie widziałem tak autentycznej wypowiedzi pokoleniowej, wściekłości na siebie i świat. No i najładniejszej, delikatnie i mądrze zagranej sceny erotycznej między parą nastolatków.

"Zobaczone, przegapione"
Łukasz Drewniak, Jacek Sieradzki
Przekrój nr 31

 



Na scenie w jednej z sal zamku bardzo mocny, ostry, wulgarny spektakl - "Głosy" Teatru Krzyk. Młodzi ludzie mierzą się w nim z tematem, który przeraził polskie społeczeństwo: uczniowie jednej z toruńskich szkół znęcali się nad swoim anglistą, nagrali to na taśmie... - pisze Ewa Obrębowska-Piasecka w Gazecie Wyborczej - Poznań.
Aktorzy stoją obok krzeseł - jak w klasie. Wodzą wzrokiem za niewidzialnym nauczycielem. Dlaczego? - pytają. Dlaczego? - panie profesorze, tato, panie ministrze Giertych, Panie Boże.
A potem odgrywają "sceny z życia". I tego, które toczy się na zewnątrz, i tego wewnętrznego: samotnego, opuszczonego, wylęknionego, przerażonego, niewierzącego we własną wartość, niewidzącego przyszłości, perspektyw, nadziei... To gorzkie sceny. Jak ta, w której chłopak grający agresywnego kibica, wymachującego buńczucznie łańcuchem - nagle zaczyna przesuwać w palcach jego ogniwa i odmawiać różaniec. Nerwowo, drżącym głosem.
To dobry spektakl. Dla nauczycieli i rodziców obowiązkowy. Myślę o nim. Myślę o dorosłych i nastolatkach. O naszym świecie pełnym tłumionych emocji, które wybuchających nagłą, niepohamowaną agresją...
Ale najbardziej o dziewczynce, drobnej, jasnowłosej, może dziewięcioletniej, która siedziała na widowni obok mnie, na podłodze, bardzo blisko tego wszystkiego, co się działo na scenie. Miała przerażone oczy. Jej strach udzielił mi się znacznie bardziej niż gwałtowna ekspresja na scenie. Był prawdziwy. Nieteatralny.

 

 

"Felieton maltański - Strach większy niż teatr"
Ewa Obrębowska-Piasecka
Gazeta Wyborcza - Poznań nr 155
05-07-2006


 

 

 

Krzyk
Strona główna
Nagrody i osiągnięcia
Gramy
Oferta warsztatowa
Projekty
Edukacja i Animacja
O nas
Spektakle
Repertuar
Zapowiedzi
Archiwum
Pozostałe
Księga gości
Przyjaciele
Galeria
Kontakt
twarz_mod.jpg